Ewangelista Marek nie lubi długich zdań ani definicji. Cechą hebrajskiej myśli jest rzadkość abstrakcyjnych pojęć i definicji, na przykład odnoszących się co do natury Jezusa. Autor nigdy nie poda ostatecznego i zamkniętego stwierdzenia, czym jest Królestwo Boże. Kim jest Jezus poznamy przede wszystkim z tego, co On robi, a nie z tego co się o nim mówi. Sens oddaje się przez mnożenie obrazów i przypowieści. Nic więc dziwnego, że znajdziemy wiele wariacji na ten sam temat, jakby ten sam muzyczny motyw był ponownie podjęty, po to żeby ukazać nam jakiś wcześniej niewidoczny a istotny szczegół.

To również tłumaczy, dlaczego Ewangelia ta staje się dość niejasna, jeśli ją podzielić na zbyt wiele drobnych części. Mała perykopa staje wtedy przed nami jak dziwacznie ociosany kamień, którego sensu trudno się domyśleć, nie mówiąc już o jego pięknie, które zatraca się, jeśli nie widzimy całej konstrukcji. Dlatego też komentowane fragmenty będą miały często dość różnorodną długość.

W trakcie lektury będziemy komentować niektóre architektoniczne techniki Marka. Tutaj zaznaczymy tę najbardziej typową, inkluzję, niektórzy mówią o strukturze „kanapki” ABA. Pierwszy i ostatni element odpowiadają sobie, koniec nawiązuje do początku. Może chodzić o powtórzone słowo klucz albo motyw. Oznacza to, że aby zrozumieć jakiś fragment bardzo często trzeba czytać dalej i zapytać się, z czym dany fragment się łączy. Jeśli zatrzymamy się zbyt wcześnie, nie dochodząc do A, nie zrozumiemy pełnego sensu A.

Poszczególne sceny, świeżo jeszcze będąc w naszej pamięci, zyskują blasku w świetle tego, co następuje. Czytanie jej w całości jest jakby przemierzaniem szeregu pałacowych komnat. W każdej kolejnej można znaleźć klucze do następnych drzwi. Jeśli coś zechce się ominąć, może się zdarzyć, że zostaniemy pod zamkniętym zamkiem. Zachęcam do przeczytania jej  w całości. Nawet czytana na głos i uroczyście zajmie nieco ponad trzy godziny.

Ewangelia Marka to najprawdopodobniej utwór pomyślany na wigilię Paschalną, kiedy przygotowującym się do chrztu wspólnota stawia przed oczy życie Jezusa, które ma się stać ich udziałem. Zaczyna się od sceny chrztu Jezusa. Autor prowadzi wtajemniczanych w Jezusowe czyny, słowa, cuda, śmierć i wreszcie zmartwychwstanie, wszystko po to, by zostali i oni Jego świadkami, jego uczniami, rodziną, umierali jego śmiercią, by móc żyć Jego życiem. Marek pisze najprawdopodobniej w Rzymie. Jego odbiorcami jest wspólnota konfrontowana z prześladowaniami, ale jednocześnie umocniona męczeństwem Piotra i Pawła.