Ewangelia według św. Marka

Rozdział 3

JEZUS CUDOTWÓRCA I NAUCZYCIEL

Napływ ludu

7 Jezus zaś oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A szło za Nim wielkie mnóstwo ludu z Galilei. Także z Judei, 8 z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o Jego wielkich czynach. 9 Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby się na Niego nie tłoczyli. 10 Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć. 11 Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: "Ty jesteś Syn Boży". 12 Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.

Wybór Dwunastu

13 Potem wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. 14 I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki, 15 i by mieli władzę wypędzać złe duchy. 16 Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; 17 dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu; 18 dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego 19 i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał.

Wzmożony ruch

20 Potem przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. 21 Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: "Odszedł od zmysłów".

Oszczerstwa uczonych w Piśmie

22 Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: "Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy". 
23 Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: "Jak może szatan wyrzucać szatana? 24 Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. 25 I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. 26 Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. 27 Nie nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego ograbi.
28 Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. 29 Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego". 30 Mówili bowiem: "Ma ducha nieczystego".

Prawdziwi krewni Jezusa

31 Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. 32 Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: "Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie". 33 Odpowiedział im: "Któż jest moją matką i [którzy] są braćmi?" 34 I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: "Oto moja matka i moi bracia. 35 Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką".

Jezus zmierza z uczniami nad morze, wsiada do łodzi i jak zapowiedział swoim czterem rybakom, łowi ludzi. Do Jana przychodzili tylko ludzie z Judei i Jerozolimy. Do Jezusa prócz tych z miejscowej Galilei i Judei, również ci z krain pogańskich: Iduema na południu, Zajordanie na wschodzie, wielkie miasta Tyr i Sydon nad Morzem Śródziemnym. Wiemy już, że Jezus przyszedł do grzeszników, takich jak Lewi, teraz jasnym jest, że również i do pogan. Nikomu nie odmawia pomocy – wystarczy się go dotknąć.

Jezus jest otoczony chorymi i opętanymi z całego świata. Do nich przyszedł, ale zarazem jest w tym obrazie tłumu naciskającego na swego zbawcę coś z groźby. Ten tłum może być naprawdę niebezpieczny. O tym, że Jezus jest Synem Boga czytelnik Ewangelii Marka wie ze sceny chrztu Jezusa (1,11), współcześni Jezusa o tym jeszcze nie wiedzą.           Po raz pierwszy wykrzykują tytuł „Syn Boga” upokorzone duchy nieczyste, potem wyzna to również demon Legion (5,7), ale czekać będzie trzeba aż sceny pod krzyżem, by wyznał to pierwszy człowiek (15,39).

Jak wcześniej Mojżesz na górze, Jezus przywołuje do siebie Dwunastu – nowe dwanaście pokoleń, nowy Izrael. Pierwszym motywem wybrania jest „by byli z nim” i dopiero drugim posłanie ich. Listę imion otwierają znani nam już czterej bracia, a kończy Szymon Kananejczyk (ten przydomek sygnalizuje otwarcie na pogan) i Juda Iskariota, „który również go wydał”. Autor nie pozwala nam zapomnieć, że Ewangelia dąży do tajemnicy Krzyża.

Jezusa otacza niebezpieczny tłum, jego prawdziwą tożsamość znają tylko demony, a w dodatku jego bliscy uważają go za pomylonego i wyruszyli, żeby go pochwycić (3,21). Nawet w zaciszu domu nie znajduje rozumiejącej wspólnoty. Jego władza nad duchami jest przewrotnie i blużnierczo interpretowana przez uczonych z Jerozolimy jako pochodząca od Beelzebula (hbr. prześmiewczo „Władca Much”). Od niewierzących ignorantów gorsi okazują się być uczeni, którzy robią wszystko, by nie roz-poznać w Jezusie Syna. Odrzucają działanie Ducha Świętego i tym samym odrzucają zbawienie.

Tymczasem wołają go z zewnątrz Matka i bracia. Szukają Go, jak szukał wcześniej Piotr (1,37) i jak będą szukać Go w grobie wystraszone kobiety (16,6). Jezus daje się pochwycić jedynie tym, którzy w niego wierzą, którzy go znają. Jezus patrzy wokół na ludzi, którzy nie znają jeszcze jego prawdziwej tożsamości i pokazuje im perspektywę, jak można się naprawdę do niego zbliżyć: zbliżając się do Boga. Jest Synem, i dlatego pełni wolę Ojca. Jeśli kto chce zostać bratem Jezusa, musi również pełnić wolę Ojca.

„Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges5, to znaczy synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał.”

         A gdyby Jezus Chrystus właśnie teraz w 2014 roku powołał apostołów? Jak współczesny świat zareagowałby na ogłoszony w Ewangelii skład?

Tego nie wiem. Jestem pewien, że takie wydarzenie nie mogłoby odbyć się bez obecności mediów. Na miejsce powołania stawiliby się dziennikarze z całego świata. Zaraz zażądaliby zwołania konferencji prasowej i powołania rzecznika prasowego spośród dwunastu. 

         Dziennikarze w ciągu kilku pierwszych godzin stworzyliby profile osobowe apostołów. Wiedzielibyśmy kto jest kim, gdzie mieszka, czy ma rodzinę, czym się zajmuje, jaki ma majątek, jakie poglądy, kto za nim stoi...

Przedstawiciele prasy brukowej zapewne szukaliby ciemnych stron w przeszłości apostołów. Prasa kolorowa zajęłaby się informacjami, co mężczyźni lubią jeść, jak się ubierają, jakie mają zwyczaje. Na ich temat wypowiedzieliby się eksperci np. od komunikacji niewerbalnej, stylista,  psycholog...

         Myślę, że odbiorcy ochoczo chłonęliby przekazywane informacje. Czytelnictwo prasy, oglądalność serwisów informacyjnych na jakiś czas znacznie by wzrosła.

Tylko czy takie zainteresowanie mediów przysłużyłoby się do poznania istoty i odpowiedzi na pytanie: dlaczego Jezus Chrystus powołał apostołów? Czy dzięki tym informacjom moglibyśmy przewidzieć, że Piotr zaprze się Jezusa, a Judasz go wyda? Jestem pewien że nie!

Wiem, że powszechny szum informacyjny prowadzi jedynie do zagubienia tego, co jest najważniejsze i co jest istotą przekazu.    

W kilku ostatnich latach niemal standardem stało się, że w każdym miesiącu można było przeczytać coś niedobrego o Kościele w Polsce. Prasa, radio, telewizja i internet rozpisywały się o kolejnych grzechach, słabościach, niedoskonałościach czasem aferach. Sprawą na marginesie pozostają pytania o „natężenie” prawdy i nastawienie dziennikarza w konkretnych sprawach. Wiele news’ów podszytych było jednym z dwóch podtekstów. Pierwszy sugerował postawę kontynuacji postawy. Skoro jakiś kapłan postąpił niewłaściwy sposób, to każdy z nas może tak czynić. Innymi słowy – wy tu nie gadajcie i nie pouczajcie, bo przecież widzimy jacy jesteście. Drugi podtekst utrzymywał, że skoro w Kościele dzieją się takie rzeczy, to być może Boga w ogóle tam nie ma. Cóż, trzeba uczciwie powiedzieć, że grzechy i słabości się zdarzają, bo kapłani są zwykłymi ludźmi. Pewnie tak byśmy nie chcieli, ale rzeczywistość jest taka, że tak samo jak każdy tak i kapłan może sobie z czymś zwyczajnie nie poradzić. Rybacy i celnicy to słabeusze, którzy uciekną spod krzyża. Pewni w swoim patrzeniu, którzy będę przekonywać Jezusa jak powinno być, a później uciekną przed prostą kobietą. Tacy jesteśmy i tacy chcemy Wam służyć. Na uczciwą i chcącą dobra krytykę każdy z nas się zgadza, krytykanctwo nam się nie podoba.

Kiedy się ostatnio modliłeś/aś za proboszcza, biskupa, swojego duszpasterza? Jak zachowujesz się wśród ludzi, którzy obgadują Kościół, czy umiesz z nimi rzeczowo rozmawiać? Czy Twoja miłość do Boga jest ponad grzechem i słabościami innych ludzi (również kapłanów)?