Ewangelia według św. Marka

Rozdział 1

DZIAŁALNOŚĆ JEZUSA W GALILEI
POCZĄTEK DZIAŁALNOŚCI

Pierwsze wystąpienie

14 Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: 15 "Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!"

Powołanie pierwszych uczniów

16 Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. 17 Jezus rzekł do nich: "Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi". 18 I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. 
19 Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. 20 Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.

Jan został „wydany” jak po nim zostanie wydany Jezus, jego naśladowca. Kiedy znika Jan pojawia się Jezus ogłaszając od Boga dobrą nowinę. „Czas się wypełnił” – użyte tutaj słowo kairos oznacza ‘okres czasu’, ‘porę’, ‘okazję’. Stoi za tym przesłaniem przekonanie, że historia ma pewne etapy i epoki. Czas się wypełnił, nadchodzi coś radykalnie nowego. „Królestwo Boga” jest blisko. Chodzi o bliskość czasową, ale jak zobaczymy dalej również o przestrzenną bliskość osoby Jezusa. Biblia Tysiąclecia dobrze tłumaczy metanoeo „nawracajcie się”. Jak pro-noia znaczy ‘wiedzieć przed’ tak meta-noia to ‘wiedzieć po’, czyli przemyśleć, co się wydarzyło, zreflektować się, prze-myśleć! Jakakolwiek zmiana zaczyna się od zmiany myślenia.

Najpierw ewangelista bardzo schematycznie mówi o misji Jezusa, a potem jak często o misji uczniów. Kiedy mówi się, że Jezus coś „zobaczył” – zawsze chodzi o dostrzeżenie jakiejś duchowej rzeczywistości (raz Ducha Świętego (1,10), czterech braci (1,16.19), Lewiego (2,14), wielki tłum pozbawiony pasterza 6,34). Nie bez przyczyny Jezus powołuje braci, bo ludzie, którzy mają za nim iść mają być braćmi i nową rodziną, często nawet w opozycji do naturalnych relacji (3,31-35; 10,29-30; 13,12).

Dwie sceny są prawie identyczne i bardzo podobne do 1Król 19,19-20, gdzie Eliasz odrywa od pracy Elizeusza. W Starym Testamencie mówi się rzadko o „rybakach ludzi”, zwykle w kontekście Bożej kary (Am 4,2; Hab. 1,14-17; Jer 16,16). Może i oni są znakiem końca czasów. Jezus „zawołał” ich, a ci jak za nowym Eliaszem ruszyli pozostawiając wszystko. Stali się jego uczniami i nową rodziną.

         „Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim”

         Powyższy fragment Ewangelii św. Marka z pewnością jest jednym z piękniejszych tekstów o powołaniu. Przypomnę jeszcze powszechnie znaną, oazową pieśń „Barka”, o której 18 sierpnia 2002 roku na krakowskich Błoniach, Jan Paweł II mówił:

 "Chciałem powiedzieć, na zakończenie, że właśnie ta oazowa pieśń, prowadziła mnie z Ojczyzny przed 23 laty. Miałem ją w uszach, kiedy słyszałem wyrok konklawe...”

Nie o tym jednak chcę dzisiaj pisać...

         Ile razy czytam ten piękny tekst zastanawiam się, jak to możliwe, że z małej grupy biednych, nie wykształconych rybaków powstała wspólnota Chrześcijan, która choć podzielona trwa nieprzerwanie od ponad 2 tysięcy lat i ma dzisiaj około 2,5 miliarda wyznawców. Patrząc po ludzku   przedsięwzięcie, jakim niewątpliwie było tworzenie kościoła, z tak dobranym zespołem założycielskim, nie mogło się udać.

Do każdej nowej inicjatywy, nazwijmy ją obywatelską, w pierwszej kolejności zaprasza się ludzi przedsiębiorczych, potem fachowców mających szeroką wiedzę w danej dziedzinie. Następnie szuka się tych, którzy mogą dać pieniądze na bieżącą działalność. Aby uwiarygodnić nowo powstającą organizacje potrzebne są tzw. autorytety, które swoimi nazwiskami będą firmowały  nowy projekt.

Pan Jezus powołał prostych rybaków, którzy po pierwsze nie mieli świadomości do jakiego dzieła zostali zaproszeni, po drugie prawdopodobnie nawet nie mieli w sobie potrzebnego zapału do tworzenia jakiejkolwiek organizacji. Jezus Chrystus nie wsparł się ani na bogatych, ani na autorytetach. A jednak wiemy, że się udało, że przez tych prostych ludzi skutecznie zadziałał.

Jaka nauka z tego płynie?

Trzeba ufać i iść tam gdzie jesteśmy powołani. Trzeba iść często wbrew sobie,  rozumowi, autorytetom czy obowiązującej modzie.

Nie można mówić: ja się do tego nie nadaje, niech to robią inni, mądrzejsi, lepiej wykształceni ….

Na koniec przytoczę jeden z moich ulubionych cytatów autorstwa Thomasa Mertona: „Mieć nadzieje to ryzykować frustracje. Podejmij zatem ryzyko frustracji. Nie bądź jak ludzie, którzy nigdy niczego nie próbowali, by nie ryzykować niepowodzenia”.

Jednym z moich zajęć w Klasztorze jest prowadzenie kursów dla narzeczonych. Nie ukrywam, że uwielbiam przyglądać się młodym ludziom. Patrzę na ich relację i widzę, jak bardzo jedno wpatrzone jest w drugie. Słychać jak do siebie czule i mile mówią, o tym że życie bez niej nie istnieje, czy, że nie wyobrażają sobie jutra bez siebie. Tak niesamowicie widać, jak ich codzienność zależy od tej drugiej osoby. Ślub, a potem … mieszkanie, praca, dzieci, zabiegana codzienność i często - choć na szczęście nie zawsze - totalny brak pracy nad swoją relacją. Ludzie odkrywają, że żyją obok siebie, ale coraz mniej ich łączy. Miłość wymaga dbałości i pracy. Relacja, aby była mocna i trwała potrzebuje ciągłego zabiegania o nią. Tak samo jest z Bogiem. Każdy dzień, to zaproszenie przez Boga do budowania z Nim relacji. Do wracania do Niego i umacniania naszej miłości do Niego. 

Jak rozumiesz nawrócenie? Czy walczysz o codzienne nawrócenie? Czy dbasz o relację i miłość do Boga? Kiedy ostatnio zabrałeś swoją żonę / swojego męża na randkę?